Chefchaouen-8

Dawno temu przeglądałam podróżnicze zdjęcia w internecie natknęłam się na niebieskie fotografie miasteczka. Od razu się tym zainteresowałam! Pierwsza myśl: gdzie znajduje się takie niebieskie miejsce? Szybko znalazłam odpowiedź: Maroko! Północ Maroka! Od tamtej chwili wiedziałam, że kiedyś to miejsce zobaczę i niebieskie miasto stało się jednym z moich większych marzeń i celów podróżniczych.
Układając plan podróży (przeczytaj TUTAJ) po Maroku wiedziałam, że niebieskie miasto Chefchaouen muszę zobaczyć choćby się paliło i waliło. Bez względu na to, że jest daleko, bo na samej północy kraju – już blisko Hiszpanii, otoczone pięknymi górami Rif.
Posłuchajcie niebieskiej opowieści o labiryntach uliczek, mieszkańcach w tajemniczych kapturach, kotach i wszystkich odcieniach błękitu.  

Jak dojechać do Chefchaouen z Fezu?

Po zwiedzeniu Fezu z przewodnikiem (o Fezie przeczytasz TUTAJ) ruszyliśmy dalej. Tym razem naszym celem było niebieskie miasto. Po wyjeździe z Fezu krajobraz bardzo się zmienił. Wjechaliśmy w tak zwane płuca Maroka. Wszystko intensywnie się zieleniło. Zielone Maroko bardzo nam się podobało. Była przestrzeń, góry, wypasane owce, kozy,
a nawet osły. Wiejskie życie. Po hałaśliwej i tłocznej medynie Fezu, zielone tereny Maroka pozwoliły odetchnąć.

Chefchaouen-zielone tereny Marokazielone tereny Maroka

Trasa:

Droga z Fezu na północny zachód – P5003, następnie droga N13
Długość trasy: 200 kilometrów
Czas przejazdu: około 3 godzin

Chefchaouen

Do niebieskiego miasta dojechaliśmy w godzinach wieczornych. Miasto ukazało nam się w całej swej okazałości na jednym z punktów widokowych. Zatrzymaliśmy się oczywiście na zrobienie zdjęć. Z daleka kolor niebieski nie był, aż tak widoczny, natomiast otoczenie górami Rif dodawało uroku.

Chefchaouen

Parking znaleźliśmy obok hotelu Parador (centrum Chefchaouen). Chłopak z parkingu od razu zaprowadził nas do naszego klimatycznego riadu  Dar Dadicilef (Riad Dar Dadicilef: cena: 40 euro za pokój 2osobowy ze śniadaniem).

(Więcej o riadach i innych poradach praktycznych znajdziesz TUTAJ)

Niebieski pokój dostaliśmy na samej górze z cudownym widokiem na Chefchaouen z dachu.

Szybko ruszyliśmy zwiedzać miasteczko. To, co od razu zauważyliśmy to spora ilość turystów. Niebieskie miasto jest bardzo popularnym miejscem i wiele osób chce je zobaczyć. Panowała tutaj zupełnie inna atmosfera aniżeli w Marrakeszu czy w Fezie.

Chefchaouen-uliczkiChefchaouen-9

Główna ulica to oczywiście ciągnący się w nieskończoność marokański bazar z wszystkim czego dusza zapragnie. Bazar oznacza tłok i zgiełk, a tego nie lubimy, więc czym prędzej skręciliśmy w boczne uliczki.

Chefchaouen

Wszędzie niebiesko! Na jednym z blogów przeczytałam, że kolor niebieski w Chefchaouen jest przereklamowany i niebieski odcień uliczek to tylko i wyłącznie magia Photoshopa.
Absolutnie się z tym nie zgadzam! Uliczki  i domy są intensywnie niebieskie i bardzo klimatyczne – wąskie, kręte, pełne kotów i mieszkańców
w zakapturzonych ubraniach. Kolor niebieski mieni się różnymi odcieniami: domy, uliczki, drzwi, doniczki, płoty, kafelki…

Chefchaouen-5Chefchaouen-16Chefchaouen-kotyChefchaouen-kotyChefchaouen-15

Zrobiło się ciemno, miasto nabrało innego charakteru. Co jakiś czas ktoś proponował nam kupno haszyszu – bo tutaj kwitnie handel tym specyfikiem i podobno jest to legalne. Nie skorzystaliśmy z propozycji. Natomiast usiedliśmy w miejscowej cukierni (Chez Aziz), a później na głównym placu na zewnątrz jednej z restauracji popijając miętową herbatę i słuchając muzyki.
Chefchaouen ma swój czar i urok.

Chefchaouen-18

Kolejnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, jeszcze przed śniadaniem i poszliśmy obfotografować miasteczko z nadzieją, że uliczki nie będą jeszcze pełne turystów. Nie pomyliliśmy się, ale z czasem na naszym fotograficznym szlaku pojawiało się coraz więcej Japończyków „polujących” swoimi wystrzałowymi sprzętami na idealne ujęcie. Co tam się nie działo! Sukienki, przebieranie się, kapelusze, stylizacje, pozy prawie jak z modowego czasopisma;) Było wesoło!
Dzięki porannemu zwiedzaniu udało nam się zobaczyć jak niebieskie miasto budzi się do życia, mieszkańcy niespiesznie podążają na zakupy, dzieci idą do szkoły, koty leniwie przechadzają się po krętych uliczkach. Z okien domostw słychać było poranną krzątaninę. Chefchaouen w takich okolicznościach jest rajem dla fotografów.

Chefchaouen-ludzieChefchaouen-dzieciChefchaouen-19Chefchaouen dzieciChefchaouen-11Chefchaouen koty

Wybraliśmy się również na kolejny punkt widokowy, po czym wróciliśmy na śniadanie do riadu.

Chefchaouen panorama
Zjedliśmy, zapakowaliśmy się i ruszyliśmy dalej. Wiedziałam, że jest duże prawdopodobieństwo, iż nigdy już tutaj nie przyjadę, więc pobłądziliśmy kolejny raz po niebieskich uliczkach. Trwał  dzień jak co dzień – targ, zabawy dzieci, praca mieszkańców, zakupy kobiet i turyści, którzy są tutaj każdego dnia.

Chefchaouen ma swój niepowtarzalny urok. Warto tutaj zostać chociażby na jedną noc i wczuć się w atmosferę tego miejsca chłonąc ją całym sobą.
A najpiękniejsze są wczesne poranki w miasteczku. Wtedy możecie poznać prawdziwą duszę miasta. Warto było przejechać tyle kilometrów, aby tutaj dotrzeć. Przywiozłam z tego miejsca wspaniałe wspomnienia i nadzieję, że być może jeszcze kiedyś tutaj zawitam.

Kto z Was odwiedził Chefchaouen? Magia Photoshopa, czy jednak miasteczko mieniące się wszystkimi odcieniami błękitu? Jak uważacie?

Więcej o Maroku znajdziecie tutaj:

Zapraszam Was również na mój Instagram oraz fanpage na Facebooku

 

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna