Fez w Maroku-5

Fez w Maroku – pierwsze skojarzenie z tym muzułmańskim miastem to przede wszystkim labirynt ciasnych i krętych uliczek najstarszej medyny świata i zarazem największej – Fes el Bali, bo o niej mowa. Dźwięki, zapachy, kolory, mieszkańcy – tutaj czas dawno się zatrzymał i raczej nie ruszy już z miejsca.
Zamiast samochodów spotykamy osiołki, kwitnie handel, ludzie niespiesznie robią zakupy – dzień jak co dzień, ale jednak jest mistycznie.
Medyna rządzi się swoimi prawami. Zachwyca innością, egzotyką, wąskimi i starymi uliczkami, dziedzińcami z piękną ornamentyką i soczystą zielenią, zaułkami i bramami prowadzącymi…któż to wie dokąd?
Poznajcie tajemnice Fezu.

FEZ

Fez w Maroku leży na północy kraju i jest strzeżony przez góry Atlas. Do miasta dotarliśmy wieczorem. Zaparkowaliśmy samochód na publicznym parkingu i czym prędzej udaliśmy się na poszukiwanie naszego raidu (Riad Fes Aicha), który znajdował się właśnie w starej części miasta – Fes el Bali.
Znaleźliśmy się nagle na jakimś publicznym placu, na którym tętniło życie – mnóstwo mieszkańców, bawiące się dzieci, stragany, muzyka… Nawigacja wskazywała, iż riad jest gdzieś w pobliżu, jednak mieliśmy ogromny problem z jego znalezieniem.

Fes el BaliW Maroku na wszystko jest rozwiązanie. Podszedł do nas chłopak, który zauważył, iż kręcimy się bez celu i czegoś szukamy. Zaoferował pomoc i bez problemu pod riad nas zaprowadził, oczywiście za drobną opłatą.
W riadzie na powitanie otrzymaliśmy miętową herbatę, którą wypiliśmy na patio, po czym zakwaterowaliśmy się i ruszyliśmy zobaczyć Fez wieczorową porą. Chwilę pospacerowaliśmy i wróciliśmy. Nie chcieliśmy zagubić się wieczorem w wąskich uliczkach medyny, a o to w Fezie nie trudno. Weszliśmy wieczorem na dach naszego riadu, aby podziwiać Fez z góry – prezentował się magicznie, a na dole cały czas było gwarno, miasto tętniło życiem.

Fes el BaliFes el Bali w Maroku

Już wiedzieliśmy! Fez zwiedzimy drugiego dnia tylko z przewodnikiem. Nie chcieliśmy tracić czasu i nerwów na kręcenie się w kółko w labiryntach najstarszej medyny świata.
Właściciel riadu zamówił nam przewodnika na kolejny dzień.
Drugiego dnia po śniadaniu jeszcze raz wybraliśmy się na dach naszego riadu, aby tym razem zobaczyć Fez wcześnie rano, kiedy to budzi się do życia. Było spokojniej, rześko, muezzin nawoływał na porannej modlitwy.

Fes el Bali w MarokuFez w Maroku-18W recepcji riadu czekał już nasz przewodnik, który stawił się na umówioną godzinę punktualnie. Adam – tak miał na imię.
Rozpoczęliśmy zwiedzanie Fezu od najsłynniejszej bramy prowadzącej do starej medyny –  Bab – Boujeloud otoczonej placem.

Fez brama Bab – Boujeloud

Przechodząc przez bogato zdobioną bramę znaleźliśmy się na ulicy Talaa Seghira, a stąd już tylko chwila dzieliła nas od serca starówki.  Nagle znaleźliśmy się w magicznej krainie wąskich uliczek i suków, w których intensywnie wiele się działo.

Fez Medyna

Nasz przewodnik zaprowadził nas do mineratu (jedynego w Fezie udostępnianego turystom) – medresa Bou Inania. Coś niesamowitego! Dziedziniec zbudowany w stylu hiszpańsko-mauretańskim, zdobienia od których nie można oderwać wzroku, drewniane akcenty. Uroku dodawały maleńkie, szkolne salki koraniczne dla uczniów.

Fez w Maroku-21Fez medresa Bou InaniaPo wyjściu z dziedzińca pięknej medresy udaliśmy się w stronę głównego traktu medyny –  rue Cherrabliyne.

Naszym oczom ukazały się liczne stragany, a na nich:

kolorowe przyprawy: szafran, kminek, papryka… – wszystko czego dusza zapragnie

typowy marokański rzeźnik. Nie obyło się bez wielbłądziej głowy, czy też innych części ciał zwierząt

suk z bamboszami, czyli skórzanymi marokańskimi pantoflami

serwisy do herbaty

owoce, warzywa

kolorowe ubrania

warsztaty tkaczy i kowali

gliniane naczynia

pamiątki, cuda i cudeńka

Fez w kolorowe przyprawyFez marokańskie bamboszeFez Medyna straganyFez Medyna straganyFez Medyna uliczkiFez Medyna uliczki

Przejawów życiowej aktywności było mnóstwo, bodźców bez liku, a dla mieszkańców Fezu był to zwyczajny dzień, dla nas coś nowego, nieznanego dotychczas.
Przewodnik opowiadał nam o kulturze życia mieszkańców, ich tradycjach, zwyczajach, ale też o warunkach życia ludzi, a nie są one najlepsze, jeżeli mieszka się w Fes el Bali.

Nie mogliśmy odmówić sobie zobaczenia z zewnątrz meczetu i medresy Quaraouiyine (Al-Karawijjin), będącego centrum uniwersyteckim. Na chwilę obecną medresa to ważny ośrodek nauczania w zakresie studiów islamu, a podziwiać ją można tylko z zewnątrz zza bram przy ulicy Tallaa Kebira i placu el Seffarine. Najwspanialszy widok na Al-Karawijjin jest oczywiście na dachach Fezu. Z naszego riadu mogliśmy najstarszy uniwersytet świata podziwiać w całej okazałości.

Fez w Maroku - Quaraouiyine (Al-Karawijjin)Panorama Fez w MarokuFez Riad Aicha na dachu

Adam – nasz przewodnik, co jakiś czas prowadził nas również do lokalnych sklepików, mimo iż mówiliśmy wcześniej, że nie chcielibyśmy odwiedzać takich miejsc, że i tak nic nie kupimy. A jednak…
I tak oto trafiliśmy do sklepu z kosmetykami arganowymi.  Poznaliśmy proces tworzenia kosmetyków z arganu. W sklepie tym bardzo ciężko pracowały dwie panie z bardzo smutnymi twarzami.

Fez sklep z kosmetykami arganowymi

Kolejny sklep zajmował się produkcją marokańskich dywanów.

Fez marokańskie dywanyOstatni, do którego wstąpiliśmy to sklep, w którym tworzy się nakrycia głowy, czyli popularne arabskie chusty.

Fez w Maroku arabskie chustyJednym z głównych celów naszej wizyty w Fezie prócz starej medyny były słynne garbarnie i farbiarnie Chouwary (położone nad rzeką Oued Fes, obrzeża dzielnicy andaluzyjskiej).
I tam dotarliśmy przechodząc najpierw przez sklep z wyrobami skórzanymi. Kurtki, płaszcze, bambosze – wszystko ze skóry i w różnych kolorach.
Na samym wstępie otrzymaliśmy listki mięty, które miały uśmierzyć bardzo nieprzyjemny zapach, a właściwe smród dochodzący z garbarni. Dla osób bardzo wrażliwych na zapachy może być on nie do zniesienia. My jakoś sobie poradziliśmy, a właściwie z czasem to listek mięty wyrzuciłam, gdyż przeszkadzał mi w fotografowaniu. Pracę rzemieślników i garbarnię obserwuje się z wysokich tarasów.

Fez w Maroku garbarnie i farbiarnie ChouwaryFez w Maroku garbarnie i farbiarnie ChouwaryFez w Maroku garbarnie i farbiarnie ChouwaryFez w Maroku garbarnie i farbiarnie Chouwary

O co chodzi z tym garbowaniem i farbowaniem skór?

W Fezie rzemieślnicy zajmują się tym już od czasów średniowiecza. O poranku kadzie napełniane są barwnikami. Pierwszy etap to oczyszczanie skór z pozostałości zwierzęcych, następnie moczy się je w roztworze kory granatowca, aby stały się bardziej miękkie, płucze i suszy. Ostatni etap to farbowanie.
Praca w garbarniach jest bardzo ciężka i nieobojętna dla zdrowia rzemieślników zajmujących się garbowaniem i farbowaniem skór.

Zwiedzanie zakończyliśmy w restauracji, która mieściła się na jednym z dachów Fezu. Było smacznie i towarzyszyły nam widoki na starą medynę.

Fez w Maroku

Co jeszcze warto zobaczyć w Fezie, jeżeli będziecie mieć więcej czasu?

– Mellah – dzielnicę żydowską
– wzgórza Fezu i widoki na wielką medynę
– Pałac królewski – Dar al Makhzen
– Dzielnicę andaluzyjską

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Z Marrakeszu wyjechaliśmy w godzinach porannych i poruszaliśmy się drogą: A7, A1, A5, A2.
Całe trasa Marrakesz – Fez zajęła nam: ok. 7 godzin z przerwami (5,5 godziny bez przerwy)
Zwiedzanie Fezu polecam z lokalnym przewodnikiem
Zaparkowanie samochodu: parking na ulicy Boulevard Ahmed Ben Mohamed
Obiad w Fezie: restauracja Dar Tajine na dachach Fezu
Koszt za przewodnika: 25 euro (3 godziny zwiedzania)

Fez kryje w sobie wiele sekretów i na pewno warto je odkryć, nawet jeżeli czasami zabłądzimy w ciasnych i krętych uliczkach Fes el Bali.
Fez w Maroku jest jak żywe muzeum: dziedzińce, medresy, meczety, pałace, suki, kamienne domy. Wszystko dotknięte historią, przeszłością, swego rodzaju tajemnicą.

Byliście w Fezie? Co Was zaskoczyło pozytywnie bądź negatywnie? Jak wspominacie wizytę w garbarniach, medynie? A może dzięki temu wpisowi zaplanujecie podróż do Maroka, w tym i Fezu? Dajcie znać w komentarzu.

Więcej o Maroku znajdziecie tutaj:

Zapraszam Was również na mój Instagram oraz fanpage na Facebooku

 

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna