Bieszczady kulinarnie!

Bieszczady_kulinarnie

Będąc w Bieszczadach myślę, że znaleźliśmy prawdziwe perełki od strony kulinarnej.

GDZIE JEŚĆ W BIESZCZADACH?

 CHATA WĘDROWCA w Wetlinie – restauracja do której zmierzają chyba wszyscy będący w Bieszczadach i schodzący ze szlaku.

Chata Wędrowca w Wetlinie

Po trudzie związanym ze wspinaczką każdemu marzy się ogromny Naleśnik Gigant, gdyż to właśnie z tego oto naleśnika Chata Wędrowca słynie. Zdecydowałam się na tradycyjnego – z jagodami. Oczywiście można również skonsumować naleśnika z innymi owocami sezonowymi – truskawkami, jabłkami, czy też z twarogiem. Dla mnie zestawienie jagód, śmietany, miodu i cukru pudru było idealne, a sierpień jak wiadomo to czas na jagody, a w Bieszczadach o tej porze jest ich po prostu mnóstwo. Smak – przepyszny.
Naleśnik przygotowany z naturalnych składników, bez żadnych dodatków, polepszaczy przypominający wielkiego racucha, słodki i ogromny. Z powodu jego wielkości zamówiłam połowę i tyle w zupełności mi wystarczyło, aby zaspokoić głód. Michał wybrał opcję obiadową w stylu bardziej męskim = mięsnym. Tym razem padło na jagnięcinę, która również była niczego sobie.

Naleśnik Gigant

Jednym słowem Chatę Wędrowca warto odwiedzić, jednak w sezonie na spokój i kameralne warunki nie ma co liczyć. Miejsce to jest bardzo oblegane przez turystów – tak było i tym razem, niestety. Ach, prawie bym zapomniała – jeśli będziecie w Bieszczadach zajrzyjcie do Sklepiku Wędrowca – piękne pamiątki, lokalne konfitury, bieszczadzkie piwo Ursa Maior. Warto zostawić tam swój grosik!

Sklepik Wędorowca

PAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTY – karczma, która urzekła nas spokojem, wystrojem, smakami. Oryginalna nazwa prawda? Nie święta karczma była blisko naszego hotelu, a więc wieczorami lubiliśmy wybrać się tam spacerkiem na obiadokolację i grzane wino.

PAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTYPrzy każdym posiłku towarzyszył nam sympatyczny kot. Wystrój wnętrza wzorowany jest w klimacie wiejskich dworków drobnej szlachty. Tworzy to niepowtarzalną atmosferę skłaniającą do długiego przesiadywania i rozmów.
W Karczmie zajadaliśmy się regionalnym śledzikiem na przystawkę, zupą z bieszczadzkich borowików, grillowanymi serkami owczymi z gruszką, rybą, a późnym wieczorem sam szef restauracji częstował wszystkich gości domowej roboty nalewką. Było miło, swojsko, klimatycznie.

PAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTYPAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTYPAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTY

WILCZA JAMA w Smolniku nad Sanem. Dla wszystkich fanów dziczyzny. My nie omieszkaliśmy skorzystać.
W Wilczej Jamie można skosztować domowych wędlin, pasztetów i dań obiadowych z dziczyzny, ale także białego sera. Pewnie jesteście ciekawi na jakie smakowitości się zdecydowaliśmy? A więc ja wybrałam gulasz z sarny w sosie borowikowym z domowymi kopytkami oraz rosół z bażanta, a Michał pieczeń z dzika ze śliwkami w czerwonym winie z żurawiną podawaną z kaszą gryczaną.
Na deser lokalne jagody ze śmietaną – wszystko palce lizać!!!

Bieszczady Wilcza JamaBieszczady Wilcza Jama

Zjedliśmy na świeżym powietrzu wpatrując się w bieszczadzkie góry, za które pięknie zachodziło sierpniowe słońce. Tego wieczoru pierwszy raz w powietrzu poczułam jesień, mimo że było bardzo ciepło, a wracając z Wilczej Jamy natknęliśmy się na ozłocone liśćmi drzewo.

Bieszczady Wilcza Jama

We wnętrzu Wilczej Jamy jest bardzo specyficznie, niektórym może wydawać się to nawet straszne, gdyż z każdej strony otaczają gości wypchane zwierzęta – sarny, wilki, rysie, a nawet grizli stojący na dwóch łapach z wielkimi pazurami. Poroża zwierząt, skóry, obrazy myśliwych i ich trofea to nieodłączny element wystroju.

Bieszczady Wilcza JamaPodobno przy odrobinie szczęścia można nawet natknąć się na prawdziwe wilki, które przychodzą do Wilczej Jamy. Jednym słowem, polecamy!

SIEKIEREZADA w Cisnej – to jest dopiero diabelskie miejsce. Pełno w nim diabłów i siekier wbitych w stół. Panuje półmrok, goście siedzą przy drewnianych stołach, na których leży czerwone menu przyczepione do ogromnego łańcucha. W tle klimatyczna muzyka. Biesy, czady, zakapiory – z tego słyną Bieszczady i w tym miejscy na pewno to wszystko znajdziecie.

SIEKIEREZADA w CisnejSiekierezada

Jedzenie przyzwoite, chociaż w poprzednich miejscach, no i oczywiście w naszym ukochanym hotelu Carpatia można zjeść smaczniejszy i bardziej wykwintny posiłek. W Siekierezadzie zdecydowałam się na tradycyjne pierogi.

SIEKIEREZADA w Cisnej

Jednak mimo wszystko w pamięci bardziej pozostał wystrój tego miejsca, a niżeli jego smaki.

Pisząc o miejscach, w których możemy się posilić w Bieszczadach nie mogę kolejny raz nie wspomnieć o restauracji w hotelu Carpatia – jedzenie przepyszne, bardziej wyszukane, regionalne, ciekawie podane i przyrządzone, a beza Pavlova była najlepszą bezą jaką kiedykolwiek jadałam. (więcej TUTAJ)

Jednym słowem Bieszczady rozpieszczają podniebienia.

MAM NADZIEJĘ, ŻE ZAINSPIROWAŁAM CIĘ DO KOLEJNEJ PODRÓŻY I BIESZCZADY BĘDĄ JEDNYM Z CELÓW NA TWOJEJ PODRÓŻNICZEJ LIŚCIE MARZEŃ. JEŚLI UWAŻASZ, ŻE WPIS TEN JEST WARTOŚCIOWY LUB CHCIAŁBYŚ PODZIELIĆ SIĘ ZE MNĄ I INNYMI CZYTELNIKAMI CIEKAWYMI INFORMACJAMI NA TEMAT POLSKI KONIECZNIE DAJ ZNAĆ W KOMENTARZU.

WIĘCEJ WPISÓW O POLSCE I KLIMATYCZNYCH MIEJSCACH NASZEGO KRAJU ZNAJDZIESZ TUTAJ:

Zapraszam Cię również na mój fanpage na Facebooku Bo moje życie to podróż.

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna

from your site.

Może ci się również spodobać

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Bieszczady kulinarnie!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marta
Gość

Beza Pavlova w Carpatii – mmmm… i wino domowe w Pawle nie całkiem świętym – wspomnienie wakacji!